styczeń 28, 2007
Po tygodniowej zabawie Nokia 6280 postanowiłem spróbować Sony Ericssona P910i. Nokia jest bardzo poręczna, ma wspaniały wyświetlacz i dobrze leży w ręku, ma też znane mi na pamięć standardowe menu Nokii - ten sam układ od modelu 5110, albo jeszcze wcześniejszych. Ale tak naprawdę, to jeżeli chodzi o możliwości to 6280 ani na jotę nie odstają od 6230. Nawet bateria starcza na taki sam okres czasu.
Dlatego podejmuję wyzwanie i zaczynam używać P910i. Telefon z autonomicznym systemem operacyjnym ma wiele zalet - przede wszystkim można wgrać dodatkowe aplikacje. Pożyjemy, zobaczymy. Pierwsze zadanie - nauczyć go korzystać z Thunderbirda i kontaktów z tego programu. Nokie udało się do tego zmusić, więc pewnie z P910 też nie będzie problemów.
powered by performancing firefox
Bez komentarzy |
Prywatne, Telekomunikacja |
Odnośnik
Opublikował/a bazyl
styczeń 28, 2007
Mam nadzieję, że kogoś ta notka uratuje przed wydaniem 20 zł na bilet do kina na ten film.
Wg mnie ( i mojej drugiej połowy) było to stracone 147 minut - jeden z głupszych i nudniejszych filmów, jakie przyszło mi oglądać w ostatnich miesiącach. Nie ratuje go nawet dobra obsada (drugoplanowa rólka Dustina Hoffmana i pierwszoplanowa, dobra rola Alana Rickamana) oraz bardzo ładne, plastyczne zdjęcia. Fabuła filmu bazuje na modnym ostatnio motywie umieszczania opowieści kryminalnej zabarwionej lekko elementem nadprzyrodzonym w wiekach dawnych (do wyboru - od średniowiecza do XIX wieku), tak aby kostiumy i komputerowe dekoracje zapierały dech w piersiach, przez co człowiek zapomina o sensowaności dziejącej się na ekranie opowieści.
Reżyser nawet odrobinę nie stara się zbudować nastroju, wszystko podane jest bezbarwnie i bez finezji. Nawet nagość, nader często aczkolwiek aseksualnie obecna na ekranie, nie wygląda ciekawie. Żenujące zakończenie potwierdza tylko ewidentny brak pomysłu na wyjście z “poplątanej” fabuły.
Jest to jeden z tych oobrazów, które o wiele lepiej wyglądają na trailerze, niż potem na ekranie. Spuszczam zasłonę milczenia na ten film, dobrze że nie zdążyłem książki kupić.
Bez komentarzy |
Prywatne |
Odnośnik
Opublikował/a bazyl
styczeń 28, 2007
Dzisiejszego popołudnia miły głos w telefonie, który nieopatrznie odebrałem, zapytał mnie czy nie zechciałbym wziąć udziału w telefonicznej sondzie dotyczącej muzyki w radiu. W pierwszej chwili chciałem odmówić, ale nagły impuls i tajemniczy głos powiedział mi: “Weź udział - wprowadzisz trochę zamieszania do statystyk słuchalności, może jakiś dyrektor muzyczny w radiu komercyjnym stwierdzi, że opłaca się puszczać nie tylko muzykę “znaną i lubianą”, ale także coś dla innych”. Zaufałem głosowi i grzecznie potwierdziłem Pani, że tak, oczywiście wezmę w niej udział. Rozsiadłem się wygodnie przygotowany na długą serie pytań, powiedziałem Pani w jakim mieszczę się przedziale wiekowym (od 25 do 32 lat). I zaczęły się pytania szczegółowe (mogę mylić się co do dokładnego brzmienia, piszę z pamięci):
Ankieterka - Jakiej stacji radiowej nadającej muzykę słuchał Pan w dniu wczorajszym dłużej niż 1h
Ja - Antyradia - odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
Ankieterka - A jakiej stacji radiowej nadającej muzykę słuchał Pan najczęściej w poprzednim tygodniu?
Ja - Antyradia.
Ankieterka - Dziękuję, do widzenia.
Jakże wielka była moja konsternacja - o nic więcej nie zapytała. Czyżbym z tym gustem radiowo-muzycznym nie mieścił się w średniej krajowej? Czy dyrektorów muzycznych stacji komercyjnych interesują tylko badania ich własnych słuchaczy? Trochę to bez sensu, chyba że nie chcą poszerzać swojej słuchalności, tylko lepiej “stargetować” (trudne słowo) reklamy dla dotychczasowych słuchaczy. Anyway - nie dane było mi przedstawić swojego gustu muzycznego, który jednakowoż pokazany jest na stronie
Last.fm.
powered by performancing firefox
Bez komentarzy |
Prywatne, Śmieszne takie |
Odnośnik
Opublikował/a bazyl